Esencje energetyczne

Każdy Człowiek funkcjonuje na wielu bardzo subtelnych poziomach, każdy jest inaczej piękny wewnętrznie – ale bardzo często nie uświadamia sobie tego wierząc w różne „etykietki”, które zostały mu ponaklejane na przestrzeni jego życia.

Ta Świadomość Siebie jest bardzo ważna, dlatego chcę na to uczulić innych. Tak bardzo zaganiani jesteśmy w tym gęstym świecie materii – a tyle bogactwa jest w naszych wnętrzach, którego nie widzimy, z którego w ogóle nie zdajemy sobie sprawy. A szkoda.

Zapraszam więc na Sesje, które są zawsze indywidualne, w zależności od potrzeb danej osoby, gdyż Każdy z nas jest Niepowtarzalną Osobowością.

W Sesjach osoba staje się świadomym uczestnikiem procesu terapii gdyż prowadzę ją poprzez poznawanie siebie, wrażeń swojego ciała, jego znaków, wewnętrznych odczuć, poprzez uświadamianie sobie przyczyn chorób.

Sesje:

  • rozwój świadomości wg indywidualnej wewnętrznej wiedzy osoby
  • harmonia wewnętrzna, harmonia wewnętrznego dziecka i wewnętrznego rodzica
  • bycie sobą – poznajemy prawdę o sobie
  • integracja w sobie męskości – YANG i żeńskości – YIN
  • relakso-terapia z dźwiękiem i esencjami energetycznymi
  • harmonia czakr i stref aury
  • uzdrawiania duchowego
  • pozytywnego myślenia, wizualizacji
  • pozbycie się traumatycznych doznań
  • rozpoznanie i usuwanie przyczyn dręczących dolegliwości
  • połączenie z energią Ziemi i Czasem swojego Urodzenia
  • wielopoziomowa biodiagnoza (lokalizacja zaburzeń energetycznych) i terapia energetyczna, usuwanie blokad esencjami energetycznymi.

Esencje Natury – Pieśni Stwórcy
Odkrywcą metody zwanej Terapią Kwiatową był angielski lekarz, chirurg, bakteriolog i homeopata Edward Bach (1886-1936). Podczas swoich intensywnych poszukiwań trwających wiele lat oraz pracy jako lekarz – zauważył jak różne potrafią być rośliny i jak ich siła potrafi oddziaływać na osobowość człowieka.
W kwiatach dr Bach wyczuł coś bardzo szczególnego – i jak to coś miało ogromną siłę uzdrawiającą. Nazwał to potencjałem rośliny. Do swych esencji używał kwiatów – jako najbardziej rozwiniętej formy manifestacji rośliny. Doktor Bach kierował się przekonaniem:

„UZDRÓW CHORĄ OSOBOWOŚĆ, A CIAŁO PODĄŻY ZA NIĄ”

Leczenie holistyczne
W V w. p.n.e. znany grecki lekarz – Hipokrates, stworzył na wyspie Kos szkołę leczenia, której podstawą było przywracanie u chorego równowagi psychofizycznej. Pacjenta oddzielano na pewien czas od jego dotychczasowego otoczenia i stwarzano warunki, aby uzyskując wgląd we własne życie, obudził w sobie mądrość i współczucie dla innych.
Leczenie takie opierało się w znacznej mierze na edukacji, a sam proces miał charakter duchowego rozwoju. Oprócz pracy z emocjami, snami – pamiętano również o odpowiednich ćwiczeniach i diecie. Za istotny czynnik terapii uważano odpowiedzialność pacjenta za proces leczenia. Hipokrates widział człowieka jako jedność ciała, umysłu i duszy – jako odzwierciedlenie makrokosmosu w mikrokosmosie. (Dzisiaj lekarze składają Przysięgę Hipokratesa, szkoda, że zapodziali gdzieś takie widzenia człowieka – jak ich Mentor, ojciec medycyny…)

Ponieważ chorobę postrzegał jako brak równowagi świata wewnętrznego i zewnętrznego, nie stosował nazw do określenia dolegliwości, ani nie zwracał uwagi na objawy. Potomni uznali go za ojca medycyny. W istocie był propagatorem holistycznego leczenia, które znacznie odbiega od praktyk popularnie spotykanych we współczesnej medycynie akademickiej. Holistyczne podejście prezentowali później inni wielcy lekarze, m.in. Samuel Hahnemann (twórca homeopatii) i Edward Bach. Obaj byli zdania, że psychika i osobowość są kluczem do osiągnięcia równowagi organizmu. Podejście takie nazywano leczeniem pacjenta, nie zaś choroby.

Holistycznie patrzący lekarz lub terapeuta pamięta, że do gabinetu nie przychodzi:

  • nerwica lękowa,
  • epizod depresyjny,
  • schizofrenia,
  • nadczynność tarczycy,
  • zaparcie,
  • ani migrena

ale człowiek – czująca istota, która ma problemy, smutki, frustracje, obawy itd. (…)

W swojej książce Bach pisał:

Choroba nigdy nie zostanie uleczona ani usunięta za pomocą materialistycznych metod, z tej prostej przyczyny, że jej pochodzenie nie jest materialne. To, co znamy jako chorobę, jest rezultatem długich i głębokich procesów (sił). Nawet, gdy leczenie materialne wydaje się efektywne, nie jest niczym innym, jak chwilową ulgą, jeżeli prawdziwa przyczyna choroby nie zostanie zlikwidowana.

Warto dodać, że choroba nie jest żadnym zagrożeniem z zewnątrz.
Ludzie traktujący ją jak przeciwnika, z którym należy walczyć, w momencie utraty sił i w poczuciu przegranej ulegają coraz głębszym frustracjom i pomieszaniu. Brak im zrozumienia, że choroba jest jedynie odbiciem tego, jak człowiek funkcjonuje w życiu, sygnałem, że coś należy zmienić, na coś zwrócić uwagę.

Do prawdziwych chorób, na jakie cierpi ludzkość, Bach zaliczył:

  • dumę,
  • okrucieństwo,
  • nienawiść,
  • egoizm,
  • głupotę,
  • brak równowagi psychicznej,
  • chciwość.

Natomiast symptomy w ciele można raczej traktować, jako formę dialogu z naszą duszą.
Bach twierdził, że: …choroba, chociaż wydaje się tak okrutna, jest w swojej istocie korzyścią dla nas, jeżeli tylko zostanie z korzyścią zinterpretowana. Jeżeli tak się stanie, odkryje przed nami nasze główne wady. (…) Celem choroby jest przywrócenie naszej osobowości harmonii z wolą naszej Duszy. (…) Gdybyśmy tylko potrafili dostrzec nasze błędy i poprawili je za pomocą środków mentalnych i duchowych, nie byłoby potrzeby tych ciężkich lekcji cierpienia. (…) „

źródło: I. Pietkiewicz „Medycyna Nowej Ery”.

Rozumiemy już, więc, na czym polega choroba, tak? To istotne naprawdę do dobrego zrozumienia istoty działania Esencji Energetycznych.
Bo jeśli przyjmiemy punkt widzenia taki :

  • że chorujemy „niesprawiedliwie”,
  • że akurat ktoś na nas kichnął w aptece,
  • że jakaś osoba X tak nas zdenerwowała, że się rozchorowałam/em przez nią/niego, etc.,

czyli przyjmiemy wymówki, że choroba to stan pochodzący z zewnątrz, to nadal nie rozumiemy sprawy. Oczywiście, że poniekąd zawsze jest też jakiś czynnik zewnętrzny, który „dokłada się” do naszego zachorowania – ale prawdziwą przyczyną choroby jest nasz stan wewnętrzny.

Rodzaj choroby zależy:

  • od długości trzymania w sobie żali, pretensji, wrogości, zazdrości itp.
  • od intensywności tych emocji,
  • od intensywności przeżywania stresów,
  • od podejścia/uczucia do samej/samego siebie,
  • od długości trwania zmęczenia psychicznego, fizycznego czy emocjonalnego,
  • od stopnia zadowolenia z siebie, z życia (w dłuższym etapie), etc., etc.

Choroba jest, więc wezwaniem do zmiany:

  • trybu życia
  • kontaktu z bliskimi
  • kontaktu z samą/samym sobą
  • jedzenia
  • pracy
  • relacji z ludźmi, itd.

Ale co my wtedy robimy? Uciekamy. Tłumaczymy się różnymi pretekstami, że zachorowaliśmy. Tkwimy w chorobie. Czemu to wszystko? Bo… boimy się zmian! Boimy się zmian w sobie i wolimy cierpieć, niż właśnie coś zmienić:

  • nawyki
  • gotowanie
  • myślenie…

Nie picie kawy rano szkodzi – ale jak ja się czuję wewnątrz siebie – i ta kawa to tylko ewentualnie przyczynek do wrzodów żołądka. Prawdziwa przyczyna wrzodów to nie kawa.

Choroby mogą zostać wykryte w systemie energetycznym jeszcze przed wystąpieniem objawów fizycznych, ponieważ wszystko jest zapisane w naszej AURZE.

AURA – to bioelektromagnetyczna powłoka, którą mają wszystkie organizmy żywe. Jest to ciało bardzo subtelne, utworzone z uniwersalnej energii życia, która otacza wszystko, co żyje. To biopole, które bierze się z pracy całego organizmu:

  • z przemian naszej „fabryki” chemiczno – fizyczno – energetycznej,
  • z energii naszych myśli,
  • z energii naszych emocji.

Aura, która otacza nasze ciało – stanowi także część najmniejszej nawet komórki naszego organizmu, i to w niej właśnie manifestują się wszystkie nasze:

  • choroby
  • zaburzenia
  • blokady.

Bez tego systemu energetycznego, jakim jest AURA, nie byłoby możliwe zdrowe funkcjonowanie naszego organizmu.

Zdjęcie rentgenem często może nie pokazać nam zmian w ciele – natomiast gdyby było możliwe zrobienie zdjęcia kirlianowskiego, które pokazuje stan naszej aury, wyszłoby wtedy gdzie w aurze jest zaburzenie. Badania pokazują, że około 2 lat i więcej od momentu zaburzenia w aurze ta dysharmonia (nieleczona ) zamanifestuje się chorobą w ciele fizycznym. Dlatego pewnie wielu ludzi lekceważy sobie fakt, że nie od razu czuje efekty chorobowe w ciele swoich złości, nienawiści, pretensji…itp.
Myślą, że skoro od razu ich „nic nie trafia” – to, że to nie działa… Działa. Ten robak negatywnych emocji… nie odpuści… niestety…

Każda warstwa aury pokazuje inną sferę życia. W życiu codziennym posługujemy się wieloma warstwami naszej aury, bo przecież, jeśli akurat rządzą nami emocje – to przecież proces myślowy nie zanika. Dlatego właśnie tak potrzebne jest uświadomienie sobie tego i dbanie O SIEBIE na różnych poziomach. Aurę ma każdy człowiek – nie ma innej możliwości – a więc cały czas trwa wymiana informacji z innymi ludźmi, cały czas nasza aura współdziała z aurą innych osób.
Chyba każdy czuł się nieswojo jadąc zatłoczonym autobusem… no właśnie. Oprócz zapachów fizycznych, działały na siebie aury wszystkich osób wokół… Tak, więc nawet obcy ludzie mogą działać na naszą aurę – a poprzez to na nas!

Dlatego bardzo istotne są te informacje by sobie uświadomić – jakim czułym instrumentem tak naprawdę jesteśmy. Na jak wielu poziomach funkcjonujemy – nie tylko na fizycznym. Możemy leczyć się w nieskończoność – ale jak nie jest włączona wtyczka do prądu, to nic nie zdziałamy np. tylko samymi tabletkami. Jesteśmy JEDNOŚCIĄ, więc zdrowie fizyczne, psychiczne, emocjonalne, duchowe jest możliwe wtedy, gdy nasz układ energetyczny sprawnie działa.

Istniejemy na różnych poziomach elektro – energo – magnetyczno – informacyjnych. Doświadczamy w swoim życiu – zwłaszcza teraz w dobie tak rozwiniętej techniki – bardzo wielu częstotliwości, które bombardują naszą istotę z każdej niemal strony informacjami świadomymi i podprogowymi.

Nauka już nam pokazuje, że DNA jest sposobem przekazywania tych fal, cząsteczek światła i dźwięku – nazywają je Fotonami i Fononami. To drgania na bardzo głębokich poziomach!

To pomaga nam zrozumieć JAK działa homeopatia i właśnie esencje energetyczne – kilka kropelek na język lub ciało, i gdy zamkniesz oczy a jesteś wrażliwy/a na Duchowe Energie – możesz poczuć ten niesamowity ruch, przepływ energii przez Twoje ciało, która wypiera anormalne energie, dysharmonijne, podobnie jak system odpornościowy wypiera wirusy i bakterie.

Czy to ma coś wspólnego z esencjami energetycznymi?
Esencje energetyczne działają właśnie na cały nasz układ energetyczny:

  • harmonizując go,
  • równoważąc,
  • rozświetlając,
  • dając wsparcie do regeneracji.

Wtedy choroby często już nie docierają do naszego ciała fizycznego, ponieważ są zlikwidowane u źródła ich powstawania.

Esencje energetyczne to czysta natura. Dzisiejsza nauka też już odkryła, że działanie kwiatów i całej natury, jej kolory i kształty mają bardzo duże znaczenie w regeneracji człowieka. Jest wiele ciekawych pozycji książkowych nt. działania kolorów i kształtów.

Ja pracuję z esencjami Andreasa Korte.
Jest to obdarzony intuicją naukowiec, który rozwinął metodę dr Bacha uzyskiwania esencji – i pozyskuje je METODĄ KRYSTALICZNĄ, polegającą na przejęciu wibracji roślin do geody krystalicznej, co sprawia, że rośliny nie są zrywane ani uszkadzane. Ważne jest to przy rzadko spotykanych już gatunkach roślin. Są także esencje energetyczne zwierząt – gdzie zwierzęta na pewno nie są pozbawiane życia, ale same oddają potrzebną energię żyjąc sobie dalej w zdrowiu. Jest to możliwe właśnie dzięki opracowanej metodzie Andreasa Korte i jego esencje są Esencjami Nowej Generacji.

Esencje są preparatami WIBRACJI.
Efekt działania esencji na ludzki organizm jest bardzo subtelny. Zachwianie równowagi wewnętrznej i harmonii ze światem powoduje stratę życiowej energii i w rezultacie chorobę. Terapia esencjami energetycznymi pozwala wyrównać powstały ubytek, poddać chorobę leczeniu, a w konsekwencji ją usunąć. Esencje działają, bowiem nie tyle na objawy chorobowe – ale przede wszystkim na przyczyny, których źródła należy się doszukiwać w ciałach subtelnych człowieka.

Esencje nie są lekarstwem. Są nośnikiem informacji energetycznej zawartej w roślinie i działają bez względu na to czy się w to wierzy, czy nie. Mogą stać się doskonałą terapią uzupełniającą w medycynie klasycznej i naturalnej. Nie kolidują z innymi środkami leczniczymi, gdyż nie mają działania chemicznego jak typowe lekarstwa. Nie mają żadnych działań ubocznych i współdziałają z każdą inną formą leczenia metodami klasycznej medycyny i naturoterapii.
Mają w sobie różne INFORMACJE NATURY – i spotykają się z informacjami/częstotliwościami danego człowieka, i równoważą go właśnie na tym poziomie, napełniają „szpary” w aurze człowieka bądź w aurze danego organu. Zniszczone energetyczne struktury są znowu w harmonii i drgają… zdrowo!

Co dzięki temu się dzieje z człowiekiem na poziomie fizycznym?

  • nabiera chęci do życia, działania
  • nabiera chęci do rozwoju duchowego, osobistego
  • znowu wraca utracony „gdzieś” blask oczu
  • chce się śpiewać, żartować
  • przestajemy utyskiwać
  • wzrasta nam immunologia, więc nie straszni są nam już „kichaci”
  • wewnętrzna satysfakcja i radość po prostu dodaje nam skrzydeł w naszych działaniach, etc.

Nie mówię, że to wszystko na raz zadzieje się u jednego człowieka. Ale takie są pozytywne objawy na polu fizycznym.

Esencje są piękne w różnorodnych sytuacjach:

  • przy nauce, pracy
  • przy porodzie
  • na kłopoty z seksem
  • na kłopoty z pamięcią
  • na fizyczne dolegliwości
  • na emocjonalne, duchowe dolegliwości
  • przy szokach
  • na stres różnego pochodzenia
  • przy śpiączce
  • przy złamaniach… na wszystko możemy użyć esencji. Bo wszystko ma swoją częstotliwość.

Esencje Natury nie mają negatywnego działania, nie działają na nas w sposób fizyczny, lecz energetyczny.

Świat Natury daje człowiekowi wszystko to, co najlepsze poprzez:

  • fizyczny pokarm
  • różnorodność kształtów
  • różnorodność kolorów
  • różnorodność wibracji

Na co dzień o tym nie myślimy. Lecz kształty i kolory wszystkich drzew, roślin – nie są przypadkowe. I to NIE człowiek wybiera rośliny czy minerały do zrobienia esencji – ale to one wybierają czas, miejsce a i człowieka by powstała dana częstotliwość potrzebna na dany Czas ludziom.
Świat Energii nie kieruje się tymi samymi prawami logiki, co świat logiki u ludzi. Esencje nie przyjdą tam, gdzie nie są potrzebne. Mogą pomóc bardziej – lub – mniej danej osobie, to zależy od osoby, ale na pewno nie wtargną na siłę, nie zjawia się bez potrzeby… Bo bardzo ważne jest by człowiek ZNOWU rozpoznał w sobie, że jest częścią Natury – i wtedy przyśpieszają się możliwości samoleczenia. Przy pomocy esencji jest możliwe leczenie środowiska. Doskonałe są dla zwierząt i roślin, dla miejsc bardzo zniszczonych, zanieczyszczonych. Można je stosować zewnętrznie i wewnętrznie.

Zewnętrznie m. in.:

  • do chorych obszarów skóry lub starych blizn
  • na złamania, na gips
  • na czakry
  • na meridiany
  • do balsamów na ciało do codziennej pielęgnacji
  • w postaci szklanych fiolek do noszenia przy sobie

Bardzo pięknie na esencje reagują dzieci gdyż ich subtelny odbiór nie jest jeszcze zakłócony schematami myślowymi i dogmatami świata dorosłych. Używając odpowiedniej esencji, strumień energii w całym ciele jest zharmonizowany i funkcje organów są wzmocnione. Esencje są po prostu piękne w różnorodności sytuacji. Nie ma możliwości uzależnienia się od nich bo są Istotą Natury – a nie chemicznym preparatem. Proszę jednak nie oczekiwać, żeby wszystkie trudności naszego życia wyparowały w ciągu nocy po zażyciu esencji. One nie są od zwalniania skutków na „pstryk i już” – ale to jest czasem długa terapia, która usuwa warstwę po warstwie problemów by osiągnąć wewnętrzny rdzeń sprawy. Sens i podstawa pracy z esencjami ma wyzwolić procesy/mechanizmy samoleczące – które ma każda istota ludzka!

Filozofia pracy z esencjami Andreasa Korte:
„Z naszą pracą chcielibyśmy pomóc ludziom wrócić do wewnętrznej harmonii z Matką Ziemią i ze sobą. Chcemy przypomnieć Ci, że wszystkie żywe Istoty: kamienie, kwiaty, zwierzęta maja w sobie tę wiadomość – informacje Miłości i Jedności. I jest to bardzo ważne dla nas – ludzi nie tylko po to, by rozmawiać o tym, ale i coś robić dla Natury i Ludzi.”

Chciałabym jeszcze dodać, żeby nie wzbudzało może lęku stwierdzenie, że wspieramy nasze zdrowie psychiczne. Nie chodzi tutaj o typowo trudne choroby psychiatryczne ale o nasze zdrowie właśnie emocjonalno-psychiczne, które ma tak ogromny wkład i udział w nasze zdrowie fizycznego ciała. Ponieważ nie jesteśmy tylko ciałem fizycznym – więc dbanie o siebie nie może polegać li tylko i wyłącznie na dbaniu o ciałko fizyczne.

Chociaż ono oczywiście także potrzebuje zadbania poprzez:

  • odżywianie
  • ćwiczenia
  • higienę.

Dbanie o siebie powinno odbywać się na poziomie:
Ciało + Umysł + Duch = CUD
I tego wszystkim życzę, by ten CUD przejawiał się w naszym każdym dniu codziennym poprzez dobry nastrój, pogodę ducha, żywotność umysłową. A żeby tak było, to trzeba nad tym popracować, bo chyba wiedzą wszyscy o tym, że co nieużywane – to zanika 😉

„Nazwano to nieuchwytnym.
Mówią, że ktoś to oglądał
Lecz nigdy się nie pojawiło.
Podobno naprawdę jest niezwykłe:
Ktoś słuchał
Lecz nie wydało dźwięku.
Subtelnym zwali, mówiąc,
Że ktoś złapał, ale nie utrzymał.
Te trzy objawy stanowią sumę tylko jednego,
Które jest poza wszelkim wyliczeniem (…) ”
LAO TSY „Droga”

Renata KRASKIEWICZ
Cena sesji 130zł/1h